|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
lizbona
Student Medycyny
Dołączył: 28 Paź 2008
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Poznań Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 19:32, 06 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Kurze skrzydło, nadal mi się to podoba
Nie narzekaj na "nijakość", tylko pisz, pisz, pisz
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
rocket queen
Narkoman
Dołączył: 08 Kwi 2008
Posty: 3955
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 10 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 23:56, 06 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Pomysły masz naprawdę świetne [Pan Zapałka & Pan Niespodzianka... miażdżą po prostu ], umiejętnie budujesz atmosferę - czego chcieć więcej?! DALSZEJ CZĘŚCI!
Pozdrawiam ciepło i tradycyjnie: Wena życzę
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
runiu
Internista
Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 615
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Gorzów Wlkp. Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 12:40, 07 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Fantastyczny fragment, świetne dialogi, dużo humoru, ale też i trochę akcji. Nie mogę się doczekać co dalej wymyślisz.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
LicenceToKill
Bond's Girl
Dołączył: 27 Lip 2008
Posty: 1243
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Siedziba MI6 Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 20:22, 14 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Przepraszam wszystkich, ale muszę wstrzymać pisanie tego fika na... na czas nie określony...
Powód:
- brak czasu
- brak WENa
Pozdrawiam...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
ladyxy
Pacjent
Dołączył: 07 Lis 2008
Posty: 21
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Toruń Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 20:26, 14 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Aaa!!! Weszłam podekscytowana z nadzieją, że to kolejna część, a tu takie wiesci... no nic, pozostaje życzyć powrotu wena, chyba że dobrowolnie podasz adres jego przebywania, to się do niego wybiorę z wycieczką
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
amandi
Stomatolog
Dołączył: 05 Sie 2008
Posty: 954
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 10 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 15:39, 16 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Licence, nieeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!! pliiiiiz, nie rób tego, bo będę płakać . Ja ci to mówię. Ba, obiecuję nawet . Okay, to ja się wybieram po twojego Wena, a co do czasu........nauczyciele, strzeżcie się . Mocne buziaki
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
LicenceToKill
Bond's Girl
Dołączył: 27 Lip 2008
Posty: 1243
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Siedziba MI6 Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 0:46, 26 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Kolejna część...
Zweryfikowane przez Karolę, której jednocześnie dedykuję ten fragment Dziękuję Kochana
Za wszystko...
PS Shevo, nie zapomniałam też o Tobie TO jest również dla Ciebie
III
- Pojawiły się małe komplikacje. Zaraz je usuniemy…
Co?! Czy dobrze usłyszała?! Jakie komplikacje?! Jakie usuniemy?! Cholera! Cała ta chora sytuacja za bardzo wymykała się spod kontroli! Ba! Już od dawna nikt nie miał nad nią żadnej władzy.
Była przerażona… A kto nie byłby na jej miejscu? Nie był to jednak strach, jaki towarzyszy pięciolatkowi, kiedy ten nie może odnaleźć pod choinką prezentu ze swoim imieniem. Nie było to też nic z rodzaju przerażenia, które ogarnia księgową, kiedy w dokumentacji brakuje kilku ‘stówek’. To było cos, co czuje nurek, kiedy kilkadziesiąt metrów pod wodą, jego rurka tlenowa nieszczęśliwie przecina się w kontakcie z ostrymi skałami.
Wyobraźcie sobie… Ach… Przecież nie możecie sobie tego wyobrazić… Możemy tylko o tym mówić, czytać, czy choćby pisać. Nikt nie zasmakuje tego, co czuła Cuddy… Chyba, że… Chyba, że ktoś, kiedykolwiek w taki sposób poinformował Was o nadchodzącej śmierci.
Nóż? Pistolet? A może gruby sznur? Te okropne myśli, jedna po drugiej przebiegały w jej głowie sprawiając, że trzęsła się jak ręce chorującego na Parkinsona. Podchodząc bardziej racjonalnie do sprawy, uznała, że najodpowiedniejszym narzędziem będzie jednak pistolet. Ze wszystkich rodzajów broni jest chyba najbardziej elegancki. Po za tym, jedna, mała kulka trafiająca w głowę nie sprawi tyle bólu, co podcinane gardła nożem. Najlepiej byłoby, gdyby wszystko odbyło się sprawnie i szybko. I tu właśnie widać kolejną zaletę broni palnej – krótki, stłumiony dźwięk wystrzału, zamiast przedłużającej się ceremonii zaplatania na szyi węzła. Cudownie…
W mgnieniu oka jej dotychczasowe nastawienie legło w gruzach. Własne domysły sprawiły, że jeszcze chwila, a sama kazałaby siebie ‘zlikwidować’. Od tego pomysłu odwiodło ją jednak silne szarpnięcie. Poczuła na nadgarstkach mocny uścisk ‘Pana Zapałki’.
- Idziemy! – wrzasnął jej nad uchem sprawiając, iż dopiero teraz przypomniała sobie, że nie jest tu sama. O jej uszy obił się przyjemny dźwięk odbezpieczanej broni (przyjemny dla osoby, która miała te broń w rękach). Spojrzała na House’a. Jeśli to ona miała ‘zniknąć’, dlaczego to jemu, ‘Pan Niespodzianka’ przystawiał spluwę do karku? Ironia losu – moglibyśmy powiedzieć.
Zgrabna blondynka zwinnie przemknęła między obskurną ścianą, a właścicielem niezbyt twarzowej szramy, by otworzyć przed nimi równie obskurne drzwi. Ich oczom ukazało się dosyć duże pomieszczenie, które znacznie różniło się od tych mijanych wcześniej. Już na pierwszy rzut oka wdać było, że służyło do ‘celów wyższych’.
Weszli do środka… Przepraszam, zostali wepchnięci! Jak jakiś margines społeczny! Ach… Wepchnięci to zbyt delikatne nazwanie całej sytuacji. Należałoby użyć tu innego słowa, którego niestety nie odważę się napisać ze względu na brak informacji dotyczących wieku czytających.
A więc… ‘zostali potraktowani’ jak najgorsi przestępcy, bandyci lub ktokolwiek inny, uważany powszechnie za wroga społeczeństwa. Z nisko pochylonymi głowami i lufami wbitymi w karki weszli do środka spostrzegając, ze nie śmierdzi tam tak jak kilka ścian wcześniej.
Kiedy nieprzyjemny nacisk na szyję zmalał, diagnosta uniósł nieco głowę, by po chwili całkowicie się wyprostować. Drugi raz w ciągu niecałej godziny, Jerry dał mu do zrozumienia, ze używa siły tylko wtedy, kiedy jest to naprawdę konieczne. Jak to bywa w każdym filmie akcji, schwytany spojrzał w stronę swojego towarzysza (w tym przypadku towarzyszki), by sprawdzić czy nic mu nie jest. Cuddy, zgięta w pół, nadal trzymana była przez ‘Pana Zapałkę’. Jak się domyślacie nie była to dosyć wygodna pozycja. Niskiemu, krępemu typowi chyba bardzo odpowiadała figura, w jakiej się teraz znajdowała. Po pierwsze, mógł wykazać się ogromną zręcznością (obezwładnił przecież kobietę!!!). Po drugie – był wtedy wyższy od swojej ‘zakładniczki’.
Duma wyparowała jednak wraz z jednym znaczącym spojrzeniem Jerry’ego.
- Szefie… – zaczął ‘Pan Niespodzianka’ – mamy go…
- Nikt was nie widział? – przerwał mu niski męski głos.
- Nie… Z wyjątkiem jej… – wskazał ręką Cuddy.
‘Nowa postać w grze’ zmierzył kobietę wzrokiem. I wierzcie mi, że nie był to zwyczajny wzrok. Przenikliwe spojrzenie przeszyło ją na wylot i sprawiło, że po plecach przemknął dreszcz.
- Zróbcie z nią coś. – rzucił szybko i zwrócił twarz do okna, przy którym stał od samego początku.
- Ja się tym zajmę szefie! – prawie krzyknął ‘Pan Zapałka’, po czym głośno zarechotał.
- Jerry, ty to załatwisz. – odparł, nie odrywając oczu od okna.
- Ale szefie… - nie dawał za wygraną niższy z facetów.
- Zamknij się Henry. - ugasiła jego zapał zgrabna blondynka, która straciła nagle zainteresowanie House’a. Zamiast w nią, wpatrywał się teraz w tajemniczego mężczyznę stojącego przed oknem. Odwrócony do nich prawym bokiem, bez przerwy czegoś wypatrywał. Dramaturgii dodawał trzymany w ręce duży pistolet.
- Na pewno nikt was nie śledził? – oderwał się w końcu od okna i odwrócił w ich kierunku. Znacznie różnił się od dwóch pozostałych mężczyzn. Przede wszystkim – miał włosy. Krótko przystrzyżone, w kolorze głębokiej czerni, pasowały długością do nieogolonej brody. Idealne, męskie rysy twarzy, około 185 cm wzrostu i sylwetka przypominająca greckiego boga sprawiały, że z pewnością nie jedna przedstawicielka płci pięknej oglądała się za nim na ulicy. Czarny podkoszulek, ciemne okulary przeciwsłoneczne i trzymana w ręce broń mogły połowę tych pań doprowadzić do omdlenia, a połowę połowy, od razu pozbawić życia. Dlatego właśnie, już na pierwszy rzut oka, diagnosta uznał, że nie polubi tego faceta.
Tak jak anorektyczce z łatwością możemy policzyć kości, tak patrząc na niego, oczom nie umknie ani jeden mięsień. Zero zbędnego tłuszczu. Wszystkie idealnie wykształcone. Własną pracą i ćwiczeniami. Bez grama jakichkolwiek ‘wspomagaczy’.
Był dosyć szczupły. Żyły wyraźnie zaznaczone na przedramionach. Marzenie każdego punktu krwiodawstwa. Wyglądał na około trzydzieści lat i na wystarczająco sprytnego, by kierować grupą ludzi.
Dało się jednak zauważyć, że ‘Szef’ nie jest dzisiaj w formie. Ciężkie krople potu spływały po jego twarzy pozostawiając podłużne smugi, jak na źle nawoskowanym aucie. Przyspieszony oddech i przebiegające, co chwila po jego ciele ostre dreszcze, nie dawały mu dobrych prognoz na przyszłość. Grypa? Z pewnością nie. Opisując jego wygląd ominęliśmy jeden znaczący szczegół - mężczyzna na wysokości żeber był owinięty grubą warstwą bandaża. Na prawym boku materiał przybrał kolor intensywnego bordu.
- Czy wyglądam na lekarza? Musicie mnie wymienić na kogoś innego. – zaczął House.
- Posłuchaj… Gówno obchodzi mnie, czy nim jesteś czy nie. Masz wyjąć mi to żelastwo z żeber, albo pogadamy inaczej. – zwrócił się do niego Jacob i aby dobitniej przekazać sens swoich słów, skierował lufę swojego pistoletu prosto w czoło diagnosty.
Głowa House’a była oddalona od mężczyzny o około pięć metrów, nie śmiał jednak wątpić w umiejętności strzeleckie tego faceta.
- Siadaj – wyjęczał mężczyzna i najostrożniej jak tylko mógł, ułożył się na starym dębowym krześle, przy starym dębowym stoliku. Widać było, że każdy, nawet najmniejszy ruch sprawia mu ogromny ból.
Nie było czasu na jakiekolwiek dyskusje. Bo czy można prowadzić rozmowy z porywaczami? Punkt ‘X’ na liście działań, których absolutnie nie powinniśmy wykonywać w takich sytuacjach: - Nie sprzeciwiaj się!
Diagnosta kątem oka zerknął na Cuddy. Chyba pierwszy raz w życiu, chciał, by to ona zadecydowała. Niestety. Jak to mówią – nie można mieć wszystkiego.
Posłusznie usiadł na wyznaczonym przez ‘Szefa’ miejscu. Pusty blat stołu i wrodzona ciekawość zmusiły go jednak do zadania pytania:
- Mam to zrobić zębami? – rzucił dodając do powietrza nowy pierwiastek – sarkazm.
- Posłuchaj… - mężczyzna znowu skrzywił się z bólu, kierując lufę pistoletu w stronę House’a – Nie pogrywaj sobie ze mną. - zagroził – Jerry… – skinął głową na mężczyznę.
W mgnieniu oka na stoliku pojawiła się czerwona ‘skrzyneczka’ z głównym wyposażeniem każdej karetki. Diagnosta zdziwiony spojrzał na obu facetów. Z twarzy ‘Pana niespodzianki’ nie potrafił odczytać niczego, a Jacob z pewnością nie przypadkowo miał na nosie swoje ciemne okulary.
- Skąd to macie?
- Nie chcesz wiedzieć. – odparł mężczyzna i skierował swój wzrok na Jerry’ego, który chwycił mocno Cuddy.
- Tylko dobrze ukryjcie ciało. – dodał.
Administratorka przełknęła głośno ślinę. A jednak… To już koniec. Koniec tego, co dobre i tego, co złe. Koniec życia. Koniec marzeń. Koniec pracy. Koniec tych beznadziejnych podsumowań, które od kilku minut robiła. Może dane jej było odejść z tego świata w taki, a nie inny sposób. Może ktoś ‘na górze’ wszystko już wcześniej zaplanował. Podsumowując, lepsza jest śmierć w rękach porywaczy, niż po upadku ze schodów.
Ale cholera! Czy to naprawdę konieczne?!
Ciąg dalszy nastąpi...
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez LicenceToKill dnia Pią 0:51, 26 Gru 2008, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
jeanne
Nefrologia i choroby zakaźne
Dołączył: 29 Mar 2008
Posty: 6080
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 18 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 1:00, 26 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Że niby CO?!
*padła i umarła*
A gdzie ostrzeżenie 'Nie czytać przed snem" hm? Jak ja teraz zasnę jeśli chcą SPRZĄTNĄĆ CUDDY?!
*idzie płakać do kąta*
Jak mogłaś? I może jeszcze mi powiesz, że oni na serio serio ją ukatrupią?*mdleje po raz nasty* Kurcze... To jest jak dobry thiller i to z moimi ulubionymi bohaterami! Licence, to było cudowne! (jeśli przez chwilę zapomnimy, że Jeanne jest bardzo wrażliwa i własnie obgryza tu paznokcie ze strachu) trzymające w napięciu, pięknie opisane i genialne.
Ale jak coś zrobisz Cuddy...
Czekam na dalej, który nawiasem, ma być SZYBKO, bo ja się tu nerwowo wykończę!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Karola
Ratownik Medyczny
Dołączył: 17 Lip 2008
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 13 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Lublin Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 1:10, 26 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Prosze bardzo Tak jak mowilam, ladnie poprowadzona akcja i dobry pomysl na rozwiniecie watkow.Dziekuje za dedykacje
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
amandi
Stomatolog
Dołączył: 05 Sie 2008
Posty: 954
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 10 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 18:47, 26 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Licence, moja kochana, no WIESZ co?! Trzęsę się ze strachu, że zabijesz Cuddy - a jednocześnie mam nadzieję - całe morze , że tego nie zrobisz, że House zagra bohatersko i powie, że nie kiwnie nawet palcem, jeśli oni nie zostawią Cuddy w spokoju krzywy . Powieeeeeedz, że mam rację ? Oczywiście, odcinek podobał mi się szaleńczo - jak zawsze zresztą - i nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że mogłam to przeczytać - tą misternie utkaną, przecudowną zabawę słowem godną prawdziwej pisarki Very Happy. Uściski i buziaki wielkie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
amandi
Stomatolog
Dołączył: 05 Sie 2008
Posty: 954
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 10 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 18:48, 26 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Licence, moja kochana, no WIESZ co?! Trzęsę się ze strachu, że zabijesz Cuddy - a jednocześnie mam nadzieję - całe morze , że tego nie zrobisz, że House zagra bohatersko i powie, że nie kiwnie nawet palcem, jeśli oni nie zostawią Cuddy w spokoju . Powieeeeeedz, że mam rację ? Oczywiście, odcinek podobał mi się szaleńczo - jak zawsze zresztą - i nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że mogłam to przeczytać - tą misternie utkaną, przecudowną zabawę słowem godną prawdziwej pisarki Very Happy. Uściski i buziaki wielkie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
nimfka
Reumatolog
Dołączył: 15 Lis 2008
Posty: 1444
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 19:29, 26 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
LicenceToKill napisał: | skierował swój wzrok na Jerry’ego, który chwycił mocno Cuddy.
- Tylko dobrze ukryjcie ciało. – dodał.
Administratorka przełknęła głośno ślinę. A jednak… To już koniec.
|
Co?? Że niby Cuddy zabiją?? No nie chyba do tego nie dojdzie Hałs ją uratuje
Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy, baaaaaardzo niecierpliwie
Życzę wena
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
LicenceToKill
Bond's Girl
Dołączył: 27 Lip 2008
Posty: 1243
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Siedziba MI6 Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 20:17, 26 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Ciąg dalszy nastąpi już wkrótce... Naprawdę
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
minnie
Internista
Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 663
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Szczecin Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 21:24, 26 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
WRESZCIE!!!!!
Świetne Bardzo mi się podoba
Mam nadzieje, że nie zabijesz Cuddy, a House gdyby co zechce oddać za nią życie, albo nie, bo jeszcze on zginie
Więc nie zabijaj nikogo
Pozdrawiam i czekam na cd
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
LicenceToKill
Bond's Girl
Dołączył: 27 Lip 2008
Posty: 1243
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Siedziba MI6 Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 17:04, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Dedykacja dla Karoli... Nic dodać, nic ująć
IV
- Tylko dobrze ukryjcie ciało. – dodał.
Administratorka przełknęła głośno ślinę. A jednak… To już koniec. Koniec tego, co dobre i tego, co złe. Koniec życia. Koniec marzeń. Koniec pracy. Koniec tych beznadziejnych podsumowań, które od kilku minut robiła. Może dane jej było odejść z tego świata w taki, a nie inny sposób. Może ktoś ‘na górze’ wszystko już wcześniej zaplanował. Podsumowując, lepsza jest śmierć w rękach porywaczy, niż po upadku ze schodów.
Ale cholera! Czy to naprawdę konieczne?!
- Sam tego nie zrobię… – House podniósł głos. W takich okolicznościach trudno było perfekcyjnie zagrać obojętność. Strużka potu płynęła po jego plecach, jak leśny strumyk w piękny majowy dzień.
- Sam tego nie zrobię… – powtórzył nieco bardziej opanowany, tak jakby to było zwykłe zamówienie piwa w pubie.
‘Szef’ spojrzał na Jerry’ego, potem na House’a, jeszcze raz na Jerry’ego i znowu na diagnostę. Na końcu zmierzył wzrokiem Cuddy. I mogę się założyć o roczny karnet na basen, że to był zdziwiony wzrok!
- Posłuchaj… To niezły towar i szkoda pozbywać się takiej d***y, ale sama jest sobie winna. Nie wyglądasz na głupiego, więc wydaje mi się, że zrozumiałeś. – powiedział.
No tak… IQ tego gościa z pewnością było bliskie 150. Znał się na rzeczy i ostrożnie stawiał każdy krok. Młody, a jednak doświadczony przez życie.
- Matka zawsze powtarzała żebym nie opuszczał zajęć… - zaczął diagnosta, jakby do siebie i chwycił nożyczki leżące w ‘skrzynce’. Zakręcił nimi na palcu, jak Clint Eastwood rewolwerem. Metalowy przedmiot zawirował jak karuzela, oddając przy tym subtelny dźwięk. Los chciał, że nożyce wyślizgnęły się naszemu kowbojowi, pozostawiając tylko uniesioną do góry rękę. Jedno ze lśniących ostrzy wbiło się z impetem w gipsową ścianę pokoju, obok której stał wcześniej już wspomniany stary, dębowy stolik. Na blat posypały się kawałki tynku i szary pył.
- Ups… - szepnął House, widząc jak zaciśnięte pięści Jacoba bieleją coraz bardziej. Do ich uszu dobiegł głośny śmiech ‘Pana Zapałki’. Jerry machnął łokciem, aby go uciszyć. Ręka natrafiła na prawe ucho, sprawiając, że małżowina prawie wbiła mu się w czaszkę. Głowa lekko odskoczyła na bok, tak, iż miało się wrażenie, że nie powróci na swoje miejsce. A jednak! Matka Natura od milionów lat nas zaskakuje.
Henry’emu nie pozostało nic, jak tylko zamknąć się i skrzywić z niesmakiem.
Zgrabna blondynka chwyciła klamkę, stwierdzając zapewne, że nie znajdzie tu dla siebie odpowiedniej rozrywki. Wychodząc zakołysała biodrami i trzasnęła na pożegnanie drzwiami.
- To, co? Zaczynamy? – zapytał House, charakterystycznie zacierając ręce.
- Posłuchaj… Uważasz mnie k***a za debila? Myślisz, że się przestraszę? – zbliżał powoli twarz do diagnosty, tak jak to robi stara, gruba niania, chcąc wyznaczyć małemu ‘potworkowi’ karę – Masz do dyspozycji Henry’ego – skwitował na koniec.
House spojrzał na krępego mężczyznę.
- Nie zawiodę się… - powiedział nie odrywając od niego kpiącego wzroku. Oczy Jacoba powędrowały na ‘Pana Zapałkę’, który był teraz czymś naprawdę zajęty. Trzymał przed sobą małe lusterko i delikatnie gładził palcami swoją łysą glacę, wykonując przy tym jednocześnie miliony dziwacznych min. Buziaczek, zawadiackie mrugnięcie okiem, znowu buziaczek, szeroki, koślawy uśmiech, groźna mina, jeszcze raz mrugnięcie.
Jacob głośno westchnął:
- Dobra! – uderzył pięścią w blat stolika – Ale jeden zły ruch skurwielu i dwie metalowe kuleczki znajdą się w waszych główkach. Zrozumiano?
Nie musiał powtarzać.
Jerry uwolnił nadgarstki Cuddy, sprawiając, że kobieta prawie podskoczyła z radości. Żyje! Jest cała! Będzie żyć! I będzie cała! Przynajmniej na razie…
Jeden znak ‘Szefa’ i obaj faceci stali pod drzwiami jak bramkarze przed wejściem do dyskoteki. Przygotowani na wszystko, w pełnym skupieniu obserwowali całą trójkę. Zaopatrzeni w najlepszą broń dostępną na czarnym rynku, pewni siebie i swoich możliwości sprawiali, że pod wpływem potu, koszula House’a przybrała ciemniejszy kolor. Trzymana przez Jacoba ostatkiem sił spluwa, również nie pozwalała odprężyć się choćby na chwilę. Facet wyglądał okropnie. Był wycieńczony, ręce mu drżały, woda lała się z niego strumieniami. Mimo wysokiej gorączki nadal zachowywał bystrość umysłu. Panował nad sytuacją, albo przynajmniej próbował panować.
House wyjął z kieszeni fiolkę Vicodinu, wzbudzając tym samym zainteresowanie Jacoba. Lufa pistoletu automatycznie powędrowała w stronę głowy diagnosty:
- Posłuchaj… Mówiłem, bez żadnych numerów, k***a!
Cuddy z przerażeniem cofnęła się o krok do tyłu. Bała się jak cholera. Kto wie, co może przyjść do głowy temu facetowi.
House – ryzykant wysypał dwie tabletki, które po chwili rozpoczęły wędrówkę wzdłuż jego przełyku:
- Zaczynamy – powiedział do Cuddy. Poczuli się przez chwile, jak astronauci, których rakieta ma za moment wynieść na orbitę. Oby tylko nie powtórzyło się: ‘Houston, mamy problem’.
- Przynieście cos do picia. Wszystko z wyjątkiem wody… i butelkę szkockiej. – rzucił w stronę panów w czarnych kurteczkach. Jerry znowu machnął łokciem. Tym razem małżowina uszna odkleiła się od głowy ‘Pana Zapałki’ wydając przy tym charakterystyczne ‘klapnięcie’ Zadowolony z takiego rozwoju wypadków, wyszedł z pokoju w poszukiwaniu magicznych składników.
- Musisz położyć się na kanapie – stwierdziła Cuddy próbując zdjąć brudny bandaż.
- Będę siedział tutaj, skarbie – odparł.
- Ta kobieta pierwszy raz zaprasza kogoś do lóżka. To grzech nie skorzystać – wyparował House.
- Zamknij się! – warknęła obrzucając go najbardziej wrogim spojrzeniem na jakie tylko dała radę się zdobyć – Inaczej nie wyjmiemy kuli – zwróciła się do Jacoba, jak do pięciolatka.
- Czy nie wyraziłem się jasno?! – uderzył dłonią w stół
- Nie zmuszaj go. – diagnosta zrobił najgrubszą minę jaką miał w swoim repertuarze - Czuję się jak w Tybecie… - westchnął.
Cuddy przewróciła oczami, zaplatając ręce na piersiach:
- Masz rację, utrudnijmy sobie to jeszcze bardziej. Skoro McGyver potrafi zrobić akumulator z drutu i zapałki, ty na pewno poradzisz sobie z tym.
- Ach, uwielbiam twoją wiarę we mnie. Ruszamy! – chwycił w dłoń wielką strzykawkę i przybrał iście Bondowską pozę.
- House! – krzyknęła. Kompletnie nie wiedziała już, o co chodzi. On naprawdę był nienormalny. Stoją o krok od śmierci, a ten najzwyczajniej w świecie kpi sobie z tego. Ach… Lepiej powiedzmy, z czego sobie nie kpi, lista będzie krótsza.
Oboje włożyli gumowe rękawiczki. Cuddy delikatnie zaczęła zdejmować bandaż z tułowia Jacoba. Nie wyglądało to ciekawie. Facet nieźle się dorobił. A wyglądał na inteligentnego…
Rana mocno krwawiła. Nie był głęboka, aczkolwiek kula uszkodziła sporą część ciała.
Czyste bandaże. Krwawienie. Brudne bandaże.
Czyste bandaże. Krwawienie. Brudne bandaże.
Czyste bandaże. Krwawienie. Brudne bandaże. Było trudno.
Do pokoju jak burza wpadł nagle ‘Pan Zapałka’. W lewej ręce trzymał butelkę z sokiem pomarańczowym, w prawej ze szkocką. Zanim zdążył się zorientować, Cuddy chwyciła napój z procentami i jednym ruchem zerwała nakrętkę.
- To jest kobieta – stwierdził z zachwytem Henry, lekko trącając House’a ręką. Z otwartymi ustami patrzyli jak pani Administrator wlewa w siebie szkocką, wpuszczając do butelki tylko bańki powietrza. Kiedy uznała, że wystarczy, odstawiła trunek na stolik i głęboko odetchnęła:
- Teraz jestem gotowa.
Akcja tamowania krwi szła już dosyć sprawnie. Aby Was nie straszyć, nie przytoczę słów, których użył House, by zmusić Jacoba do picia soku. Kłopoty zaczęły się dopiero w chwili, kiedy wielka gruba igła miała zatopić się w ramieniu ‘Szefa’:
- Posłuchaj… Nie będziesz mnie niczym faszerował, k***a!
- To lek przeciwbólowy – tłumaczyła Cuddy
- Gówno mnie to obchodzi! Wytrzymam.
- Jest ma… maszko… mi… mire… - wtrącił nagle ‘Pan Zapałka’
- Masochistą – poprawił go Jerry
- Właśnie!
- Nie masochistą, tylko idiotą – podsumował House i z impetem wbił ostrze strzykawki w jego ramię. Jacob zawył z bólu.
- Ty skurwielu! – wrzasnął i z całej siły nacisnął spust pistoletu. Od ścian odbił się głuchy dźwięk wystrzału. Wszyscy zamarli. Tylko delikatny dym wymknął się z lufy nie zwracając na nikogo uwagi.
- Cholera… - szepnął House i podzielił los leżącej na podłodze łuski naboju…
Ciąg dalszy nastąpi...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Karola
Ratownik Medyczny
Dołączył: 17 Lip 2008
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 13 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Lublin Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 17:13, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Dzieki Dialogi napisane z polotem, wartka akcja. Co tu pisac, tylko siadac i czytac
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Karola dnia Sob 17:15, 27 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
jeanne
Nefrologia i choroby zakaźne
Dołączył: 29 Mar 2008
Posty: 6080
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 18 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 17:16, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Licence, tyy... tyyy... Ty normalnie chcesz mnie tu przyprawic o zawał! Borze szumiący, na początku, gdy wypuścili Cuddy to normalnie aż słyszałam jak kamień mi spada z serca Potem płakałam ze śmiechu. Ubóstwiam twojego Housa i jego rozmowy z Cuddy, wiesz? Tekst o McGyverze uśpił moją czujność Co tu kurcze blade za padanie za łuską naboju, no! *mdleje*
I ma być BARDZO SZYBKO następna częśc, bo ja tu normalnie wszystkie paznokcie poobgryzam
Cudowne!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
jujoj
Pacjent
Dołączył: 18 Cze 2008
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Sob 17:31, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Zrobiło się gorąco!
Jak mogłaś uszkodzić House'a?
Czekam na ciąg dalszy.
Byle szybko.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Hania
Ratownik Medyczny
Dołączył: 31 Lip 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: nie chcesz wiedzieć. ; D Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 17:59, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
tylko nie zabijaj Housa!!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
amandi
Stomatolog
Dołączył: 05 Sie 2008
Posty: 954
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 10 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 18:19, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!! wiedziałam, że spełnisz moją wczorajszą prośbę na gg i go postrzelisz *odtancowuje taniec radosci*. Ups... nie, nie jestem sadystką . Oczywiście, mam nadzieję, że przezył . Znaczy, musi przeżyć . Ale Cuddy żyje i Cuddy go opatrzy, a jesli tylko Jacob spróbuje jej w tym przeszkodzić, to ja przeszkodzę jemu kiler . Jestem absolutnie zachwycona tym odcinkiem. Jest niesamowicie, wspaniale napisany, a mi opadła szczęka pod ciężarem twojego talentu . Nie mogłam oderwać wzroku, póki nie przeczytałam każdziusieńkiego słówka do konca. Jestem pod wrażeniem i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko oddać pokłom . . Buziaki, czekam niecierpliwie na kolejną część
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Pikaola
Stażysta
Dołączył: 23 Mar 2008
Posty: 380
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: B-B Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 19:17, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Aaaaaaaaaaaaaaaaa...............
To mój komentarz. Nie za długi? xD
No normalnie nie wiem co napisać, nie możesz skrzywdzić Housa, ale coś mi się wydaje, że właśnie to zrobiłaś...
Uwielbiam takie klimaty, już się nie mogę doczekać ciągu dalszego.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
runiu
Internista
Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 615
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Gorzów Wlkp. Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 20:43, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Kocham tego fika, wszystkie Twoje dialogi, komentarze, sposób w jaki nakreąliłaś postacie, poczucie humoru i fabułę. Wszystko jest genialne, nie można oderwać wzroku od tego fika.
Na dodatek skrzydziłaś Housa nie Cuddy. Zawsze powtarzam, że z Housem to można robić co się chce, tylko wara od Cuddy
Będę Cię wielbić za ten fik
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
nimfka
Reumatolog
Dołączył: 15 Lis 2008
Posty: 1444
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 21:33, 27 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
nie no ja tu się cieszyłam że Cuddy przeżyje, a ty ten tekst o łusce na ziemi, Hałsa chcesz uśmiercić?? Mam nadzieję że nie, ale z drugiej strony fajnie że się coś dzieje, tylko mi tu proszę bez trupów ze strony lekarzy
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
LicenceToKill
Bond's Girl
Dołączył: 27 Lip 2008
Posty: 1243
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Siedziba MI6 Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 11:56, 28 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Karola
Cytat: | Co tu pisac, tylko siadac i czytac |
Przyznaj się, że zbyt często Cię do tego zmuszam
jeanne
Cytat: | Ubóstwiam twojego Housa i jego rozmowy z Cuddy, wiesz? |
A ja ubóstwiam Ciebie za takie komentarze Nie masz pojęcia jakiego to daje 'kopa' i energię do dalszego pisania
jujoj
Cytat: | Jak mogłaś uszkodzić House'a? |
Mam nadzieję, że znajdę jakieś częsci zamienne
Hania
Cytat: | tylko nie zabijaj Housa!! |
Nie noooo! Wtedy będzie ciekawiej! Muszę to zrobić...
amandi
Ty szalona kobieto każdy Twój komentarz sprawia, że uśmiecham się od ucha do ucha
Pikaola
Dzięki
runiu
Strasznie mi się podoba, kiedy piszesz, co Tobie się podoba Może to głupio zabrzmiało, ale taki komentarz bardzo się przydaje przy pisaniu kolejnych częsci Dzięki
nimfka
Cytat: | Mam nadzieję że nie, ale z drugiej strony fajnie że się coś dzieje, tylko mi tu proszę bez trupów ze strony lekarzy |
A do tej pory nic się nie działo?
Kolejny fragment przybędzie już wkrótce... Muahahahaha
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez LicenceToKill dnia Nie 11:58, 28 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
nutka
Pacjent
Dołączył: 09 Paź 2008
Posty: 59
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 21:25, 28 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Łaaaa...ale sie porobiło
Bardzo fajne Czekam na więcej i Pozdrawiam
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|