|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
nefrytowakotka
Lara Croft
Dołączył: 02 Sie 2008
Posty: 3196
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 76 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Śro 20:35, 05 Lis 2008 Temat postu: Zemsta |
|
|
Kategoria: friendship
Wklejam to tutaj, mimo,że House jest z Beth. Ale fik jest o przyjaźni House/Wilson i próbie na jaką została wystawiona. A będzie trudno.
No to do dzieła.
ZEMSTA
Jill była już bardzo zmęczona. Miała za sobą czternaście godzin jazdy a czekało ją jeszcze jakieś dwie.. no może mniej, w końcu była już w New Jersey. Właśnie zobaczyła PPTH i odetchnęła z ulgą, od tego miejsca jeszcze jakieś 50 minut jazdy i będzie w domu. Prawie druga w nocy... ulice były cudownie puste, przynajmniej to ułatwi powrót. Kątem oka zauważyła jakiś ruch na chodniku, po jej prawej stronie. I nagle ciemna postać zatoczyła się prosto pod jej koła. Odbiła kierownicą w lewo i stanęła, przeklinając w głos nocnych pijaków. W końcu wysiadła i podeszła do leżącego na jezdni człowieka. Nie wyglądał na pijaka... Mężczyzna leżał skulony na boku, a jego ubranie w świetle latarni wydawało się czarne. Jill zdała sobie sprawę, że plamy pokrywające spodnie i koszulę mężczyzny to krew. Lekarski instynkt wziął górę i uklęknęła przy leżącym. Był na wpół przytomny, oddychał płytko i szybko. Jego twarz przypominała raczej siekany befsztyk, niż ludzką twarz. Szarpnął się ostro, gdy chciała go dotknąć. Jill sięgnęła po telefon, ale dłoń mężczyzny złapała ją za nadgarstek.
- Żadnej policji i pogotowia – wychrypiał.
- Jesteś ciężko ranny, krwawisz i potrzebujesz pomocy bo umrzesz. Jestem lekarzem, ale na ulicy nic nie zrobię...
- Żadnej policji. Zapomnij o szpitalu. Nikt nie może wiedzieć... - głos ucichł, ale dłoń mężczyzny nadal był zaciśnięta na jej ręce. - O...biecaj, że nie powiesz.
- I mam cię tak zostawić? - Jill czuła się jak w jakimś kiepskim filmie kryminalnym. - Och, pozwól to przynajmniej cię zbadam.
- Nie... nie dotykaj mnie!
Och, cholera, jeszcze to. On jest w szoku... Pięknie. I co teraz?
- Słuchaj dlaczego policja nie? Przecież muszą złapać tego, kto zrobił próbował tłumaczyć.
- Nie nie rozumiesz... on zabił moją żonę.! Zgwałcił i zabił!! Ona... ona była w ósmym miesiącu ciąży. Jeśli ktoś się dowie... zgi.. zginą inni. Mógł mnie też zabić, ale wy... wypuścił. Obiecaj. - Głowa mężczyzny opada i widać, że zaczyna odpływać.
Myśl, kretynko, jak lekarz a nie jak pierwsza naiwna. Na razie zapomnij, że padasz ze zmęczenia, potem sobie odpoczniesz, działaj idiotko!
- Posłuchaj, nie usypiaj! Tuż obok stoi moje auto. Dasz radę przesunąć się i wsiąść? Pomogę ci.
- Nie dotykaj, sam dam radę... - powoli przewraca się na brzuch, jęcząc z bólu i dźwiga się na czworaki. Wolniutko podpełza do samochodu, a Jill otwiera drzwi. Wciąga się do samochodu i zwala na fotel, odrzucając głowę do tyłu. Jill zastanawia się, jakim cudem facet tego dokonał. Postanawia przestawić samochód, są za bardzo odsłonięci, każdy kto wyjrzy przez szpitalne okno lub wyjedzie z podziemnego parkingu, ma ich jak na patelni. Przejeżdża jedną ulicę dalej i parkuje pod latarnią. Wysiada i wyjmuje z bagażnika swoją apteczkę. Postanawia rozwiązać problem badania w prosty sposób: uśpi go. Sprawnie napełnia strzykawkę i wbija igłę w ramię mężczyzny. Po kilku minutach słyszy spokojny oddech. Podciąga jego t-shirta i zamiera. Ktoś na klatce piersiowej mężczyzny wyciął nożem głęboką ranę w kształcie litery Y, w koszmarnej parodii cięcia autopsyjnego. Rana cały czas krwawi. Jill zaczyna opatrywać rany, przełykając ślinę. Co za psychopata to zrobił? - myśli kolejno zajmując się raną na głowie i obrażeniami na twarzy. Ostrożnie obraca go na bok i widzi, że koszula i spodnie są czarne od krwi. Zaczyna do niej docierać ogrom obrażeń. Bardzo ostrożnie odlepia podkoszulek od pleców, które wyglądają jakby ktoś użył na nich drutu kolczastego. Za chwilę zabraknie mi opatrunków... Nerki wyglądają na odbite... niedobrze. Rozpina spodnie i zsuwa je w dół. Z tym sobie nie poradzę. Potrzebny jest chirurg i to szybko, ma obrażenia wewnętrzne. Nawet jak zawiozę go do siebie, sama nie dam rady. Czas na poproszenie o pomoc. Opatruje najgorsze skaleczenia i obraca mężczyznę na plecy. Przygląda się uważnie i nagle elementy układanki wskakują z cichym „klik” na swoje miejsce. Już wie, kim on jest. No to mamy problem co najmniej taki jak światowy głód... Wyciąga telefon i wybiera jakże znajomy numer.
- Mam problem...
- Ja też i to koszmarny... - głos w słuchawce jest zdenerwowany.
- Nie wygłupiaj się – Jill błyskawicznie referuje całą sytuację. O dziwo rozmówca natychmiast się uspokaja i oddycha jakby z ulgą.
- Nie powiedział, kto to zrobił? - upewnia się.
- Nie... ale to określenie on...
- No, to mam jasność. Jedź prosto do sanatorium. Będzie czekała sala i chirurg. Pamiętasz Gorejavica? On będzie operował. Nie rozpozna go. Wszystko będzie gotowe na twój przyjazd. Tylko, na boga uważaj jak jedziesz, on jest w tej chwili najbardziej poszukiwana osobą. Nie ściągnij na siebie uwagi. Powodzenia.
Taaa... Jill patrzy na siebie i znowu klnie. Wygląda jak rzeźnik. Nie przejedzie przez bramki na autostradzie w takim stanie. Najpierw jednak zajmuje się nieprzytomnym mężczyzną. Układa go jak najwygodniej, opuszczając fotel całkowicie do poziomu, w aucie ma swoje wyposażenie biwakowe, więc sięga po poduszkę i ciepły koc. Ostrożnie przykrywa go i zapina pas bezpieczeństwa. Zatrzaskuje drzwiczki i zastanawia się co dalej. Nagle jej wzrok pada na głęboką kałużę... bez namysłu klęka i jak tylko może dokładnie, myje się w deszczówce. Otwiera bagażnik i podróżnej torby wyciąga ciuchy na zmianę i nie zwracając na nic uwagi, przebiera się błyskawicznie. Jeszcze tylko trochę pudru i szminki, i jest gotowa. Po drodze mijają ją policyjne samochody krążące niczym nerwowe psy, po mieście. W końcu z ulgą zjeżdża na autostradę, opłaca myto i droga do Nowego Jorku stoi otworem. Z trudem utrzymuje stosowna prędkość, boi się, że jej dziwnemu pacjentowi może się coś stać. Dla niej nadal cudem pozostaje, że przeżył to wszystko. Wreszcie wjeżdża do miasta, kierując się na południe. Właśnie tam mieści się pewne prywatne sanatorium, czy tez może szpital-sanatorium. Dla bardzo bogatej klienteli. Ale cały personel jest zaufany i sprawdzony. W takiej sytuacji jak ta, jedyne rozwiązania. Zamyślenie przerywa jej dzwonek telefonu.
- Jill? Przed bramą będzie czekał na ciebie Kirk. Ma dokumenty dla ciebie. Płatności pokrywam ja, Adams już o tym wie. Będziesz asystować przy operacji a potem nie spuszczaj go z oka. Muszę coś załatwić, ale za parę godzin przyjedzie Ed z kimś, kto ci bardzo pomoże. Ed wszystko wytłumaczy.
- Czym jesteś zajęty?
- Och... muszę porwać jedną kobietę z dwumiesięcznym dzieckiem, jednego lekarza oraz kobietę w ciąży. Spowodować awarię światła w ogromnym szpitalu. Nic wielkiego. - W głosie dobiegającym z telefonu brzmi jakaś dziwna ulga i zadowolenie.
- Ty się nigdy nie zmienisz...
- A chciałabyś tego? - Jill słyszy śmiech i rozmówca wyłącza się.
Przed sobą Jill widzi bramę sanatorium i ukrytego w cieniu Kirka. Dotarła bezpiecznie. Ale to nie koniec problemów. To dopiero początek. Nawet nie wie, jak bardzo ma rację.
Trzy godziny wcześniej.
Joana, pielęgniarka z ER, wychodzi na papierosa przed budynek szpitala, jest po dwudziestej trzeciej i chwilowo ustał napływ pacjentów. Noc jest ciepła, pachną kwiaty przygłuszając skutecznie odór spalin. Joana zaciąga się ostatni raz papierosem i ma już wracać na ER, kiedy jej uwagę przyciąga czarny sedan jadący wolno ulicą w kierunku szpitala. Zatrzymuje się kilka jardów od Joany, tylne drzwiczki otwierają i po długiej chwili z auta wysiada kobieta w zaawansowanej ciąży. Trzyma się kurczowo drzwi samochodu, w końcu puszcza je i robi kilka chwiejnych kroków. Jej prawa ręka zwisa bezwładnie a druga obejmuje w geście obronnym brzuch. Sedan odjeżdża z piskiem opon. Znowu jakaś nieszczęsna ofiara przemocy domowej... myśli pielęgniarka ruszając w jej stronę. Tymczasem kobieta osuwa się na kolana i przewraca na bok prosto w kałużę. Joana podrywa się do biegu. Coś ją niepokoi w kobiecie... znajoma sylwetka? Przyklęka przy niej i odwraca ją ostrożnie na wznak. Łapie oddech z przerażenia i wrzeszczy w kierunku ER:
- Potrzebuję natychmiast pomocy!
Z budynku wybiegają pielęgniarki i sanitariusz ciągnący za sobą nosze. Po dotarciu do Joany wybucha piekło, ponieważ wszyscy znają kobietę w ciąży. Błyskawicznie kładą ją na nosze i biegiem podążają na ER.
- Joana dzwoń do niego!
- Pospieszcie się! Zawiadomcie OIOM!
- Wezwijcie ginekologa! - polecenia fruwają w powietrzu.
Joana wykręca numer, ale komórka jest wyłączona. Wysyła wiadomość na pagera. W końcu poddaje się i wybiera inny numer. Referuje szybko sprawę i słyszy tylko:
- Zaraz będę - i trzask odkładanej słuchawki.
Joana patrzy jak kobietę wywożą na OIOM, jest nadal nieprzytomna, zakrwawione blond włosy zakrywają jej twarz.
Co do cholery się stało? Kto ja napadł? I dlaczego? Na razie Joana nie uzyska odpowiedzi na żadne z pytań.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez nefrytowakotka dnia Śro 20:38, 05 Lis 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
motylek
Immunolog
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Capri Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Śro 21:07, 05 Lis 2008 Temat postu: |
|
|
jakiś kryminał , świetne
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
nefrytowakotka
Lara Croft
Dołączył: 02 Sie 2008
Posty: 3196
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 76 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 9:42, 07 Lis 2008 Temat postu: |
|
|
Oj, to będzie i kryminał i znęcanie się
Jak kolana da mi odpocząć to zacznę pisać
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Foxglove
Ratownik Medyczny
Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: spod biurka Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 17:44, 08 Lis 2008 Temat postu: |
|
|
Na razie nie bardzo wiem co się dzieje, ale już dałam się wciągnąć Czekam na więcej, bo zapowiada się interesująco.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
nefrytowakotka
Lara Croft
Dołączył: 02 Sie 2008
Posty: 3196
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 76 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 9:38, 11 Lis 2008 Temat postu: |
|
|
Fox, wen się zbuntował i pisze co chce... ale mam nadzieję że dzisiaj coś będzie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Foxglove
Ratownik Medyczny
Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: spod biurka Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 11:19, 11 Lis 2008 Temat postu: |
|
|
On nie ma prawa się buntować! *straszy Wena, żeby przestał stroić fochy i zabrał się do pracy*
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
annniczka
Ratownik Medyczny
Dołączył: 14 Lip 2008
Posty: 179
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: krakow Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 21:01, 15 Lis 2008 Temat postu: |
|
|
niezły kryminał
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
nefrytowakotka
Lara Croft
Dołączył: 02 Sie 2008
Posty: 3196
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 76 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 21:20, 15 Lis 2008 Temat postu: |
|
|
Poczekaj dalej... to dopiero będzie się działo.. gorzej niż w Marzeniach
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Izzie
Pacjent
Dołączył: 09 Lis 2008
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Mosina Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 1:22, 14 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Jak narazie zapowiada się idealnie
Czekam na ciąg dalszy Powinnam jeszcze dodać, że niecierpliwie czekam na ciag dalszy Bardzo niecierpliwie Pisz szybciutko
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
BuTtErfly...?.!
Gastroenterolog
Dołączył: 29 Wrz 2008
Posty: 1718
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 22:14, 14 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Dlaczego ja tak późno to czytam...
uprzedzaj o nowych wątkach mojego ulubionego ficka
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|