|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 8:31, 20 Paź 2008 Temat postu: Nie jesteś taki jak on. |
|
|
Kategoria: friendship
Zweryfikowane przez Richie117
Miłego czytania.
Wolnym krokiem wszedł do swojego gabinetu. Za oknem zapadł już zmierzch, było ponuro, siąpił deszcz. Dostrzegł kilka snujących się po ulicy osób. Ich zgarbione postaci aż zbyt wyraźnie mówiły, że nie znoszą takiej pogody. Dla wielu ludzi jesień była nudną, smutną porą roku, ale on wprost uwielbiał październikowo – listopadowe szarugi. Wtedy cały świat nie musiał udawać radości – deszcz nie nastrajał optymistycznie – a to znaczyło, że wokół niego znajdowało się mniej kłamstwa niż zazwyczaj. Jakby wraz z kroplami zimnej wody z ludzkich twarzy spływała obłuda i sztuczny uśmiech. A w towarzystwie szczerości było mu naprawdę dobrze. Szkoda tylko, że jego noga nie podzielała tego zdania – najlepiej czuła się, gdy na dworze było sucho, a temperatura utrzymywała się powyżej dwudziestu stopni Celsjusza. Nic więc dziwnego, że dziś czuł dość ostre rwanie w prawym udzie. Połknął dwa nieodłączne Vicodiny i rozparł się wygodnie na krześle, przecierając oczy. To był długi i męczący dzień. Przedpołudnie spędził w przychodni, przepisując leki przeciwgrypowe, badając lekko powiększone węzły chłonne i oglądając zaczerwienione gardła z powiększonymi migdałkami. Kiedy był już bliski ucieczki chociażby oknem, został zagoniony przez Cuddy do diagnozowania niedawno przywiezionego pacjenta. Po kilku badaniach wykonanych przez jego drużynę uznał, że chory cierpi na ostre zapalenie płuc i odesłał go na oddział pulmonologiczny. Miał wielką nadzieję, że uda mu się wreszcie pojechać do domu, ale okazało się, że administratorka ma względem niego inne plany. Gdy zagroziła odcięciem kablówki w całym jego skrzydle, uległ i przeklinając cały świat wrócił do przychodni marząc o tym, by wszyscy chorzy z New Jersey nagle wyzdrowieli lub też ewentualnie zmarli. Niestety, to pragnienie się nie ziściło, więc resztę popołudnia spędził dokładnie w ten sam sposób jak poranek. Gdy wreszcie udało mu się wyrwać (do Cuddy przyjechał jakiś konsultant), było już po dziewiętnastej. Oddział świecił pustkami, pacjenci przebywali w swoich salach, a lekarze zostali zagonieni do walki z istną epidemią przeziębień.
Rozważał właśnie możliwość spędzenia nocy na oglądaniu telewizji i odpuszczenia sobie przyjścia do pracy następnego dnia, gdy zorientował się, że od śniadania nie miał w ustach nic prócz Vicodinu. Nie miał ochoty na samotny posiłek, więc dźwignął się z krzesła z zamiarem odnalezienia swojego odwiecznego sponsora znanego także pod nazwiskiem Wilson.
Nie było go we własnym biurze – zapaliłby światło, więc prawdopodobnie znajdował się w klinice. Sprawdził wszystkie gabinety, wywołując oburzenie pacjentów i lekarzy, ale w żadnym z nich nie znalazł przyjaciela. Przystanął, niezdecydowany, gdzie szukać dalej. Przez okno mógł wyraźnie zobaczyć srebrny samochód Wilsona, co znaczyło, że ten musi znajdować się gdzieś w szpitalu. Zajrzał do męskiej toalety, do kilku sal, w których leżeli chorzy na nowotwory, ale tam także nie spotkał swojej zguby.
Zdecydowanym krokiem wszedł do gabinetu Cuddy.
- Gdzie schowałaś Wilsona?
- Słucham?
- Wyparował i musisz mieć z tym coś wspólnego.
- Przecież jego już tu nie ma. Pojechał do domu jakieś półtorej godziny temu, widziałam, jak wyjeżdżał z parkingu – powiedziała lekko zdziwiona.
- O ile nie widziałaś go wyjeżdżającego na hulajnodze, to coś tu nie gra. Jego auto stoi pod szpitalem – zauważył.
- To widocznie po coś wrócił – kobieta wzruszyła ramionami. – W każdym razie na pewno tu go nie ma.
- A mogę sprawdzić, czy nie więzisz go pod spódnicą?
- Nie – uśmiechnęła się lekko. – A teraz znikaj – dodała, machając mu ręką.
Gdzie ten człowiek się podział? – myślał, idąc pogrążonym w półmroku korytarzem. Miał właśnie wejść do gabinetu Wilsona, by przeszukać każdą szafkę i sprawdzić, czy onkolog nie siedzi przypadkiem pod biurkiem, gdy na końcu korytarza ujrzał jakąś zgarbioną postać siedzącą na jednym z krzeseł.
Czas odwiedzin już dawno minął, to nie żaden gość.
Idąc w kierunku ciemnej figury powoli dostrzegał gęstą czuprynę i tak dobrze znany sposób założenia rąk.
- I zguba się znalazła – stwierdził głośno, podchodząc do krzesełek.
Przyjaciel nawet na niego nie spojrzał, siedział nieruchomo, wpatrując się w drzwi od jednej z sal dla pacjentów.
Pomachał mu ręką przed oczami.
- Wilson, żyjesz?
Powoli przeniósł na niego spojrzenie. Na widok smutku malującego się na twarzy lekarza, House lekko się zaniepokoił.
- Co jest?
Minęła minuta, zanim przyjaciel odpowiedział – ledwo dosłyszalnym, nieco drżącym głosem.
- On nie żyje…
Diagnosta odetchnął z ulgą. A więc chodziło tylko o śmierć kolejnego pacjenta.
- Tak, to naprawdę straszne, a teraz chodźmy coś zjeść.
Odpowiedziała mu cisza.
- Pielęgniarki zajmą się truposzem, nie musisz tu siedzieć.
I znów brak odzewu. To go lekko zirytowało.
- Wilson, rusz tyłek!
Ale przyjaciel jakby nie słyszał. Wpatrywał się w swojego dłonie, połyskujące lekko w blasku światła rzucanego przez delikatnie świecące, zamontowane na ścianach halogeny.
Zniecierpliwił się.
- Co dzień ci ktoś umiera, mógłbyś się przyczaić, a nie beczeć nad każdą śmiercią. Powinieneś zostać organizatorem wesel, nie uprzykrzałbyś przynajmniej nikomu życia swoimi fochami.
Po tych słowach Wilson spojrzał na niego z wyrzutem pomieszanym ze złością, wstał z krzesła i w milczeniu ruszył szybkim krokiem w stronę windy. House wiedział, że nie da rady go dogonić. Przewrócił oczami.
Ile można wariować… ale przejdzie mu.
Po chwili zastanowił go brak jakiegokolwiek ruchu i zamieszania. Skoro w sali obok leżał martwy człowiek, to powinno się tu krzątać pół tuzina pielęgniarek. A może Wilson zapomniał ich wezwać?
Pierwszym, co uderzyło go po wejściu do sali, było ciche, równomierne pikanie urządzenia monitorującego pracę serca chorego. Podobnie było we wszystkich pokojach w korytarzu. Pielęgniarka, zapytana o zmarłego tego dnia pacjenta odpowiedziała, że dziś na onkologii nie odnotowano żadnego zgonu.
- Może zmarł ktoś na innym oddziale – dodała.
Pewnie jakiś dzieciak na OIOMie.. albo staruszka na kardiologii – pomyślał, rezygnując z dalszego śledztwa. Postanowił dać tego wieczora Wilsonowi spokój. Niech się wypłacze.
Wyszedł ze szpitala i wsiadł do samochodu. Deszcz padał już porządnie, krople odbijały się z bębnieniem od przedniej szyby. Teraz marzył już tylko o jak najszybszym znalezieniu się w domu przed telewizorem. A tu jak na złość zorganizowano jakieś roboty drogowe i musiał jechać okrężną trasą.
Sunął właśnie długą, ciemną ulicą, układając w myślach zestaw dań chińskich, które planował zamówić, gdy dostrzegł siedzącą na jednym z murków znajomą postać.
Co on tu do diabła robi?
Zahamował – mógł sobie na to pozwolić, ponieważ ulica była psuta, wszyscy schronili się przed ulewą w domowych zaciszach.
Minęło kilka sekund, zanim skojarzył to miejsce. Kiedyś nawet siedział na tym murku. Z Wilsonem. Zrozumiał, że przyjacielowi wcale nie chodziło o śmierć kolejnego pacjenta. Chodziło o śmierć kogoś o wiele bliższego.
Cholera. Jasna cholera.
Tak szybko jak tylko mógł znalazł wolne miejsce na parkingu. Nie zwracając uwagi na deszcz, wysiadł z samochodu i ruszył w stronę Wilsona. Usiadł bez słowa obok onkologa. Ten spojrzał na niego z mieszaniną irytacji i zdziwienia.
- A ty co tu robisz?
- Podziwiam wschód słońca – odpowiedział bez wahania. – Jeszcze tylko jakieś osiem godzin i się doczekam.
- Równie dobrze możesz go podziwiać kilometr dalej.
- Mogę – zgodził się. – Ale nie chcę. Kiedy się dowiedziałeś? I jak? – spytał już innym tonem.
Wilson spuścił głowę.
- Ten facet z rakiem płuc… podczas wieczornego obchodu zapomniałem do niego zajrzeć, więc potem wróciłem… to człowiek z ulicy… powiedział, że przypominam mu kogoś znajomego. Kiedy zobaczył plakietkę z nazwiskiem, zapytał, czy nie miałem brata – głos lekko mu zadrżał, ale mówił dalej. – Znał go… bardzo dobrze, spędzili razem cztery lata włócząc się po stanie. Potem on złapał HIV. Dwa lata później, zeszłej zimy, zmarł.
House milczał, patrząc w zamyśleniu w ziemię. Czuł, że jest przemoknięty na wskroś, ale nie zwracał na to uwagi. Całym sercem chciał dodać Wilsonowi otuchy. Tymczasem przyjaciel kontynuował, gęsto mrugając oczami.
- Podobno nieraz o mnie mówił. Że jestem takim grzecznym chłopcem, że poszedłem na medycynę, że byłem – urwał na chwilę, po czym dokończył załamującym się wyraźnie głosem – gównianym bratem, że nigdy nawet nie próbowałem go szukać… - odwrócił głowę.
House momentalnie poczuł złość na tego nieznanego mu człowieka. Chciał mu pokazać, w jakim stanie znajduje się teraz Wilson, jak bardzo czuje się winny, jak strasznie wygląda. Chciał zrobić awanturę temu nieżyjącemu już mężczyźnie, ale wiedział, że teraz powinien zająć się człowiekiem znajdującym tuż obok, człowiekiem, który siedział z twarzą ukrytą w dłoniach.
- Nie byłeś gównianym bratem – stwierdził. – Wystarczy teraz na ciebie spojrzeć.
Wilson w milczeniu potrząsnął głową.
- No tak – upierał się diagnosta. – Zachował się głupio, osądził cię, niewiele wiedząc o tym, co naprawdę się z tobą dzieje… zupełnie tak jak ja – dodał ciszej, modląc się w duchu, by przyjaciel zrozumiał, że to przeprosiny.
Zrozumiał. Podniósł głowę. Jego policzki lśniły, ale House nie był pewny czy to od deszczu czy od łez.
- Nie jesteś taki jak on – zaprzeczył wciąż niebezpiecznie drżącym głosem. – Ty wróciłeś.
House skinął głową.
- Był idiotą, że cię nie docenił, ale na to nie możesz nic poradzić. Nie mógłbyś być złym bratem, po tych wszystkich latach jestem o tym przekonany – powiedział cicho, nie patrząc na onkologa, po czym podniósł się z murka i wyciągnął rękę. – Chodź stąd zanim się rozpuścimy.
Wilson spojrzał na niego.
- Czy twoja kanapa jest dziś wolna?
- Jak zazwyczaj.
Przyjął podaną rękę i wstał, uważając jednak, by wywarciem na nią zbyt dużego nacisku nie sprawić przyjacielowi bólu. Przytrzymał dłoń House’a o ułamek sekundy dłużej niż powinien - wyczuł bijące od niej ciepło. Zrozumiał, że ma jeszcze jednego brata. Brata, który go nigdy nie zostawi i którego jemu nie wolno za nic stracić.
Wolnym krokiem ruszyli w stronę parkingu.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Any dnia Śro 7:01, 18 Lut 2009, w całości zmieniany 3 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Kuki
Ratownik Medyczny

Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 179
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 14:30, 20 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
any, to jest przepiękne. Cudo. Aż mnie zatkało, nie jestem zdolna wygłosić jakiegoś 'fajnego' komentarza.
Ach, a może brat Wilsona rzeczywiście umrze? Śmierć ojca House'a już przepowiedziałaś...
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Kuki dnia Pon 14:31, 20 Paź 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Jarii007
Kardiochirurg

Dołączył: 30 Wrz 2008
Posty: 2951
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 10 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 14:37, 20 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
Wow ! Any
Cudooo
Nie cytuję bo po co mam przeklejać cały fik ?
Ale naprawdę ŚWIETNY !!!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 16:07, 20 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
Kuki napisał: | nie jestem zdolna wygłosić jakiegoś 'fajnego' komentarza |
To już jest fajny komentarz dziękuję
Kuki napisał: | Ach, a może brat Wilsona rzeczywiście umrze? Śmierć ojca House'a już przepowiedziałaś... |
Weź przestań... bo się zacznę siebie bać...
Wiesz co ja przeżyłam, jak się dowiedziałam, że w serialu House'a ojciec też umrze i że House nie będzie chciał iść na pogrzeb?!
Jarii007 napisał: | Nie cytuję bo po co mam przeklejać cały fik? |
Fakt Najważniejsze, że się podobało
Jarii007 napisał: | Ale naprawdę ŚWIETNY !!! |
Dziękuję Ci
pozdrawiam, any.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
eletariel
Elf łotrzyk
Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 1877
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 13 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Wrocław Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 17:19, 20 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
Przyłączam się do grona zachwyconych fikiem. Ślicznie, tak mi się jakoś cieplej zrobiło
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Poziomka
Lekarz w trakcie specjalizacji

Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 503
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/5 Skąd: Sosnowieś Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 19:06, 20 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
I ja, i ja!!! Ja też się przyłączam!
Bo fik jest cudowny.
Aż mnie zatkało, ale tak pozytywnie.
Kiedy Wilson opowiadał House'owi jak dowiedział się o śmierci brata, o mało co się nie popłakałam razem z nim.
Oj any, znów zachwycasz mnie realizmem sytuacji...
Moje Kochanie.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 6:11, 21 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
elateriel napisał: | Przyłączam się do grona zachwyconych fikiem |
Hura!
Cieszę się
elateriel napisał: | Ślicznie, tak mi się jakoś cieplej zrobiło |
A przy takiej pogodzie, jaka obecnie panuje, bardzo się to ciepło przydaje
Poziomka napisał: | I ja, i ja!!! Ja też się przyłączam! |
Skarbie mój
Poziomka napisał: | Bo fik jest cudowny. |
Dziękuję Ci, bardzo
Poziomka napisał: | Aż mnie zatkało, ale tak pozytywnie. |
Ale już się odetkałaś?
Poziomka napisał: | o mało co się nie popłakałam razem z nim. |
Poziomka napisał: | Oj any, znów zachwycasz mnie realizmem sytuacji... |
No proszę Cię... bo się zrobię czerwona jak burak...
Kocham
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
ceone
Tygrysek Bengalski

Dołączył: 12 Cze 2008
Posty: 1766
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 6 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 13:51, 21 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
piękne i wzruszające
ale nie powiem że nie liczyłam na troche ery ;d
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 15:07, 21 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
a ja chciałam troszkę od niej odpocząć..
Tym razem więc tylko przyjaźń.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Poziomka
Lekarz w trakcie specjalizacji

Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 503
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/5 Skąd: Sosnowieś Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Śro 15:36, 22 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
any napisał: | Dziękuję Ci, bardzo  |
Nie ma za co.
any napisał: | Ale już się odetkałaś?  |
Na szczęście tak. Ale chwilkę to zajęło.
any napisał: | No proszę Cię... bo się zrobię czerwona jak burak...
Kocham  |
Nie bądź buraczkiem, bądź moją kochaną any. Gdyby to nie była prawda to bym tak nie chwaliła.
Kocham też
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 6:06, 23 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
Poziomka napisał: | Nie ma za co |
Pewnie, że jest
Poziomka napisał: | Na szczęście tak. Ale chwilkę to zajęło. |
Dlaczego nagle stanęła mi przed oczami dziewczyna, która wpycha sobie do gardła szczotkę do odtykania wanien
Poziomka napisał: | Nie bądź buraczkiem, |
Ok, będę ziemniaczkiem
Poziomka napisał: | Gdyby to nie była prawda to bym tak nie chwaliła |
Jesteś kochana 
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Poziomka
Lekarz w trakcie specjalizacji

Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 503
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/5 Skąd: Sosnowieś Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 10:44, 23 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
any napisał: | Dlaczego nagle stanęła mi przed oczami dziewczyna, która wpycha sobie do gardła szczotkę do odtykania wanien  |
W moim wykonaniu wyglądałoby to bardzo komicznie.
any napisał: | Ok, będę ziemniaczkiem  |
Ooo! Ja ubóstwiam ziemniaczki. xD W każdej postaci! Możesz być moim ziemniaczkiem.
any napisał: | Jesteś kochana   |
Jestem kochana... przez Ciebie.
Miłego dnia!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 14:20, 23 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
Poziomka napisał: | W moim wykonaniu wyglądałoby to bardzo komicznie |
Nie wątpię ale na pewno byłoby piękne
Poziomka napisał: | Możesz być moim ziemniaczkiem. |
No i świetnie Będziesz mnie hodować w donicznce czy bez skrupułów mnie schrupiesz?
Poziomka napisał: | Jestem kochana... przez Ciebie. |
Bezapelacyjnie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Poziomka
Lekarz w trakcie specjalizacji

Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 503
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/5 Skąd: Sosnowieś Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 15:16, 23 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
any napisał: | Nie wątpię ale na pewno byłoby piękne  |
No ja nie wiem czy tak pięknie. Zostańmy przy komicznie.
any napisał: | No i świetnie Będziesz mnie hodować w donicznce czy bez skrupułów mnie schrupiesz? |
Jeśli bardzo Ci zależy zasadzę Cię sobie w doniczce i będę hodować na parapecie okna. Ale jeśli nie masz nic przeciwko to Cię zjem.
any napisał: | Bezapelacyjnie  |
I całe szczęście!
With all the love in the world
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Poziomka dnia Czw 15:17, 23 Paź 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 19:34, 23 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
Poziomka napisał: | No ja nie wiem czy tak pięknie. Zostańmy przy komicznie. |
A ja wiem No ale zostańmy przy komicznie.
Poziomka napisał: | Jeśli bardzo Ci zależy zasadzę Cię sobie w doniczce i będę hodować na parapecie okna. |
Chyba ta opcja bardziej mi odpowiada Rozumiem, że bycie zjedzonym przez Ciebie to dla mnie zaszczyt, ale mimo wszystko wolę jeszcze trochę pożyć.
Poziomka napisał: | With all the love in the world |
Czym ja sobie na Ciebie zasłużyłam...? 
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Poziomka
Lekarz w trakcie specjalizacji

Dołączył: 15 Maj 2008
Posty: 503
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/5 Skąd: Sosnowieś Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 21:10, 23 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
any napisał: | Chyba ta opcja bardziej mi odpowiada Rozumiem, że bycie zjedzonym przez Ciebie to dla mnie zaszczyt, ale mimo wszystko wolę jeszcze trochę pożyć. |
W zasadzie doszłam do wniosku, że ta opcja będzie lepsza. Ja Cię sobie będę mieć a Ty dalej będziesz pisać swoje cudowne fiki. I wszyscy będą zadowoleni.
any napisał: | Czym ja sobie na Ciebie zasłużyłam...?   |
Że tak zacytuję: "You've got, you've got... You've got a wonderful personality!!!"
Spokojnej nocy i miłego jutrzejszego dnia mój wybitnie uzdolniony Ziemniaczku.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
motylek
Immunolog

Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Capri Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 0:24, 24 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
pięknie napisane i tak szczerze oddanie opisu uczuć Wilsona
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 6:09, 24 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
Poziomka napisał: | Ja Cię sobie będę mieć a Ty dalej będziesz pisać swoje cudowne fiki |
Super, będą powstawać doniczkowe fiki!
Ale wiesz, w doniczce jest dużo ziemi, a ziemia kojarzy mi się z grobem... If you know what I mean
Poziomka napisał: | Że tak zacytuję: "You've got, you've got... You've got a wonderful personality!!!" |
Na pewno mniej wonderful, niż Ty!    A tak przy okazji - skąd to cytat?
Poziomka napisał: | mój wybitnie uzdolniony Ziemniaczku |
Jak to uroczo brzmi...
Miłego dnia, Poziomeczko
matylek napisał: | pięknie napisane i tak szczerze oddanie opisu uczuć Wilsona |
Fajnie, że Ci się podobało
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
eletariel
Elf łotrzyk
Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 1877
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 13 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Wrocław Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 14:06, 24 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
anyway napisał: |
Poziomka napisał: | Że tak zacytuję: "You've got, you've got... You've got a wonderful personality!!!" |
Na pewno mniej wonderful, niż Ty!    A tak przy okazji - skąd to cytat?  |
Ja wiem, ja wiem^^
Rozkładająca się Narzeczona* -Tima Burtona (Bez obrazy dla nikogo)
I tak tylko przy okazji mnie również się podobało. Ba, nawet bardzo:)
*Gnijąca Panna Młoda (The Corpse Bride)
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez eletariel dnia Pią 14:07, 24 Paź 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 6:58, 31 Paź 2008 Temat postu: |
|
|
Och, ten tytuł mnie powalił.
Dzięki
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gora
Ratownik Medyczny

Dołączył: 20 Sty 2009
Posty: 293
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 22:30, 17 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
Znalazłam parę błędów:
Cytat: | Sprawdził wszystkie gabinetu |
gabinetów
Cytat: | - Podobno nieraz o mnie mówił. Że jestem takim grzecznym chłopcem, że podszedłem na medycynę |
poszedłem
Cytat: | Chciał zrobić awanturę tego nieżyjącemu już mężczyźnie |
temu
Cytat: | Przytrzymał dłoń House’a o ułamek sekundy dłużej niż powinien wyczuł bijące od niej ciepło. |
To chyba powinny być dwa zdania.
A po za tym niczego sobie
Pozdrawiam
g
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Any
Czekoladowy Miś
Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 26 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: zza zakrętu ;) Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Śro 6:57, 18 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
O rany.
Dzięki za wychwycenie, zastanawiam się, gdzie byłam myślami, kiedy to przepisywałam.
Ale nie gabinetu, tylko gabinety.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Any dnia Śro 7:02, 18 Lut 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|